W skrócie:
- Kandydat bez doświadczenia i egzaminu KNF pytał, czy może dorabiać w ubezpieczeniach bez presji i targetów – otrzymał 14 odpowiedzi, ale tylko Marcin Kłodnicki ostrzegł przed odpowiedzialnością za doradzanie „przy okazji”, a Kuba zaproponował rozwiązanie: leadowanie klientów zamiast bycia agentem
- 71% odpowiedzi (10 na 14) stanowiły ogólnikowe zaproszenia do współpracy bez odniesienia się do kluczowego problemu: czy można być dobrym doradcą ubezpieczeniowym pracując „na pół gwizdka” bez znajomości produktów
- Fundamentalny spór wartości: Marcin K. podkreślił odpowiedzialność za „właściwe doradzenie”, autor odpowiedział „niewiem w jakim świecie żyjesz, czasy idealnie i pod linijkę skończyły się po latach 90tych” – to pokazuje konflikt między profesjonalizmem a podejściem „wpadnie to wpadnie”
Oleksander (używający profilu anonimowego) zadał pytanie, które obnażyło fundamentalny problem branży ubezpieczeniowej – łatwość wejścia kontra odpowiedzialność za doradzanie. Jego wpis to zaproszenie do dyskusji o granicach profesjonalizmu. Oto pełna treść:
„Dzień dobry, Nigdy nie byłem i nie mam żadnego egzaminu/ kursu na agenta ubezpieczeń. Nie chce się tym zajmować na pełen etat. Nie chce też mieć narzuconych targetów sprzedaży. Chce sobie po prostu dorobić – bez żadnej presji. Czy istnieje jakaś szansa w tej branży? Ktoś może rozjaśnić?”
Lawina zaproszeń „na priv”
Elżbieta jako pierwsza odpowiedziała: „Tak jest taka możliwość, zapraszam na prv.” Katrin dodała: „Zapraszam do współpracy poszukuję ludzi do zespołu we wszystkim pomagam nie ma żadnych narzuconych planów szkolenia i całe wsparcie jest darmowe zapraszam do rozmowy.”
Robert z msm.pl przedstawił standardową ofertę: „Cześć, zapraszam do zapoznania się ofertą msm.pl: Gwarancja zachowania portfela czyli klienci na zawsze pozostają z Tobą, wsparcie całego Biura Sprzedaży od momentu rozpoczęcia współpracy, MEGA rozbudowany system ORKANmulti, brak planów/warunków czyli swobodne warunki współpracy.”
Anonimowy uczestnik skomentował: „Robert Ogłaza znowu kopiuj wklej.” Wtrąciłem się: „Rekomenduję samemu najpierw dawać większą wartość grupie, przed takim kolejnym komentarzem. Pozdrawiam.”
To pokazuje napięcie w grupie – z jednej strony frustracja powtarzalnymi ofertami, z drugiej próba utrzymania kultury dyskusji.
Klaudia i umowa zlecenie
Klaudia przedstawiła konkretną opcję: „Witaj, tak u mnie w multi możesz mieć umowę zlecenie i zajmować się dodatkowo ubezpieczeniami. Zapewniam pełne wdrożenie oraz plan działania pod Twoją prace etatową:) P.S nie ma planów sprzedażowych.”
To jedna z niewielu odpowiedzi odnoszących się do wymogów autora – umowa zlecenie zamiast B2B, brak planów sprzedażowych, możliwość łączenia z etatem. Jak pisałem we wcześniejszym artykule o pracy zdalnej na UOP, forma zatrudnienia ma kluczowe znaczenie dla osób szukających pracy dodatkowej.
Marcin Kłodnicki – głos rozsądku czy przesada?
Marcin Kłodnicki napisał najbardziej kontrowersyjny, ale też najbardziej wartościowy komentarz:
„A tak realnie pomyśl. Każdy Cię zaprasza do siebie. Nic dziwnego. Każdy chce mieć większą sprzedaż… Ale zatrzymajmy się chwilę przy Tobie. Ubezpieczenia będą dla Ciebie jednym z kilku punktów zainteresowań… Jakimś dodatkiem. Piątym kołem u wozu… Naprawdę jesteś gotów wziąć na siebie odpowiedzialność za właściwie doradzenie? Przecież już nawet przy zwykłym OC komunikacyjnym to nie jest wszystko jedno gdzie zrobisz polisę… A co dopiero idąc dalej przy AC, ubezpieczeniu firmy, czy życia/zdrowia… To ogromne różnice. Naprawdę uważasz, że przy okazji kilku innych działalności dobrze się tym zajmiesz?”
Oleksander (autor posta) odpowiedział: „Ja chce dorobić – nie będzie nic to nie będzie. Wpadnie to wpadnie.”
Marcin ripostował: „O to właśnie mi chodzi. Ty może dorobisz… Ale nie znając produktów możesz ludziom zrobić duża krzywdę… A nie poznasz ich naprawdę dobrze robiąc to przy okazji kilku innych działalności.”
Oleksander zakończył dyskusję: „Niewiem w jakim świecie żyjesz, ale czasy idealnie i pod linijkę skończyły się po latach 90tych. Pozdrawiam i dziękuję za złote myśli.”
Marcin podsumował: „Staram się po prostu nie robić krzywdy innym;) Tylko tyle i aż tyle;) Zgadzam się, że żyjemy w czasach bylejakości, tu masz całkowitą rację;)”
Kuba Matwiejew i rozwiązanie kompromisowe
Kuba zaproponował najmądrzejsze rozwiązanie: „Dogadaj się z kimś, komu będziesz Leadował klientów, a sam odpuść. Za duża odpowiedzialność.”
Anonimowy uczestnik poparł: „I to jest właściwa rada. Egzamin na agenta to dopiero początek. Bo żeby być agentem czyt. Doradcą to już lata praktyki.”
Kuba doprecyzował: „Nie liczyłbym tego w latach, a w doświadczeniu, wynikającym z przerabiania casow własnych klientów i kolegów/kolezanek.”
To mądra rada – zamiast być agentem, można być źródłem leadów dla doświadczonego doradcy i brać prowizję partnerską. Bez odpowiedzialności za doradzanie, bez konieczności znajomości produktów, bez ryzyka wyrządzenia krzywdy klientowi.
Statystyka alarmująca
Analizując 14 odpowiedzi: 71% stanowiły ogólnikowe zaproszenia (10 na 14) bez odniesienia się do problemu odpowiedzialności. Tylko 14% (2 osoby – Marcin Kłodnicki i Kuba) zwróciły uwagę na aspekt etyczny i odpowiedzialność za doradzanie. 7% (1 osoba – Klaudia) podała konkretne warunki (umowa zlecenie, brak planów). 0% rekruterów zapytało autora o motywację, kompetencje czy chęć nauki – wszyscy zakładali, że „każdy może”.
Najważniejsze pytania i odpowiedzi
Czy można pracować w ubezpieczeniach „na dorobek” bez targetów i presji? Technicznie tak – wiele multiagencji nie wymusza targetów i pozwala pracować we własnym tempie. Jednak kluczowe pytanie nie brzmi „czy można”, ale „czy powinno się”. Ubezpieczenia to odpowiedzialność za finansowe bezpieczeństwo klientów, nie hobby „na bok”.
Czy można być dobrym doradcą ubezpieczeniowym pracując tylko „przy okazji”? Nie. Produkty ubezpieczeniowe są złożone, zmieniają się warunki, pojawiają się nowe regulacje. Doradca pracujący „na pół gwizdka” bez systematycznej nauki i praktyki prawdopodobnie wyrządzi więcej szkody niż pożytku. Jak powiedział Marcin Kłodnicki: „nie znając produktów możesz ludziom zrobić dużą krzywdę”.
Jaka jest alternatywa dla osoby chcącej dorobić bez bycia agentem? Leadowanie – polecanie klientów doświadczonemu doradcy za prowizję partnerską. To model win-win: doradca dostaje klientów, ty dorabiasz, klient dostaje profesjonalną obsługę. Brak odpowiedzialności, brak konieczności egzaminu KNF, brak ryzyka.
Perspektywa eksperta od headhuntingu
Jako osoba łącząca pracodawców z kandydatami przez portal insurjobs.pl i wspierająca w procesach headhuntingowych widzę fundamentalny problem tej branży: za niska bariera wejścia.
Egzamin KNF to formalność – kilkudniowe szkolenie i test. Nie wymaga żadnego doświadczenia biznesowego, znajomości sprzedaży ani empatii wobec klientów. Po zdaniu egzaminu dostajesz licencję i możesz doradzać w sprawach finansowego bezpieczeństwa rodzin.
To jak gdyby ktoś po kursie pierwszej pomocy chciał „dorabiać przy okazji” jako lekarz. Absurd? W ubezpieczeniach to norma.
Jak pisałem we wcześniejszym artykule o pierwszych krokach w pracy w ubezpieczeniach, branża potrzebuje profesjonalizacji, nie demokratyzacji dostępu.
Etyka kontra biznes
Wymiana między Marcinem Kłodnickim a Oleksandrem to starcie dwóch światopoglądów:
Marcin (profesjonalista):
- Odpowiedzialność > zarobek
- Znajomość produktów to obowiązek
- Nie można doradzać „przy okazji”
- Krzywda klienta to realne ryzyko
Oleksander (pragmatyk):
- „Wpadnie to wpadnie”
- „Czasy idealnie skończyły się”
- Dorobek ważniejszy niż perfekcja
- Każdy może spróbować
Który ma rację? W społeczności mistrzowie.online mamy agentów reprezentujących oba podejścia. I szczerze? Lepsi wyniki mają ci, którzy traktują ubezpieczenia poważnie, nie jako „dorobek na bok”.
W książce „Jak sprzedawać ubezpieczenia. 100 historii agentów ubezpieczeniowych” (dostępnej na marcinkowalik.online) znajdziesz historie doradców, którzy zaczynali „na dorobek”, a potem albo rzucili (bo „przy okazji” nie da się być dobrym), albo zaangażowali się na full i odnieśli sukces.
Dla pracodawców i rekruterów
Ten wątek to ostrzeżenie dla firm szukających kandydatów do pracy w ubezpieczeniach:
Nie każdy kandydat to dobry kandydat. Osoba mówiąca wprost „nie chcę się tym zajmować na pełen etat, nie chcę targetów, chcę dorobić bez presji” to czerwona flaga. To sygnał, że traktuje ubezpieczenia jako łatwy zarobek, nie zawód wymagający zaangażowania.
Jako osoba prowadząca audyty i wdrożenia strategii rekrutacyjnych dla multiagencji uczę: lepiej mieć 5 zaangażowanych agentów niż 50 „dorabiających przy okazji”. Ci pierwsi zbudują portfel i zostają na lata. Ci drudzy odejdą po 3 miesiącach, zostawiając niezadowolonych klientów i zepsutą reputację.
Leadowanie jako alternatywa
Kuba zaproponował rozwiązanie, które powinno być promowane znacznie szerzej: model partnerski/leadowy.
Zamiast być agentem:
- Polecasz klientów doświadczonemu doradcy
- Dostajesz prowizję partnerską (zazwyczaj 20-40% prowizji agenta)
- Nie musisz zdawać egzaminu KNF
- Nie ponosisz odpowiedzialności za doradzanie
- Nie musisz znać produktów
- Możesz robić to „przy okazji”
Dla pracodawców: to sposób na monetyzację osób, które chcą „dorabiać”, ale nie nadają się na agentów. Daj im możliwość leadowania, a zyskasz dodatkowy kanał klientów bez ryzyka złej obsługi.
Gdzie szukać informacji o leadowaniu?
Jeśli, podobnie jak Oleksander, chcesz dorobić w ubezpieczeniach, ale nie masz czasu/chęci na zostanie agentem:
- insurjobs.pl – sprawdź oferty programów partnerskich
- mistrzowie.online – zapytaj doświadczonych agentów o współpracę leadową
- Bezpośredni kontakt – napisz do doradców z Twojego miasta o współpracę
- Grupy Facebook – znajdź agentów szukających źródeł klientów
A jeśli chcesz zrozumieć, dlaczego ubezpieczenia to nie „łatwy zarobek”, odwiedź ubezpieczeniapoludzku.pl – portal łączący osoby szukające ubezpieczeń od utraty dochodu i ubezpieczeń na życie ze sprawdzonymi doradcami. Zobaczysz poziom kompetencji, jaki wymaga profesjonalne doradzanie.
Lekcje z tej dyskusji
- Branża ma za niską barierę wejścia – każdy może być agentem po 3-dniowym kursie
- Rekruterzy nie selekcjonują – 71% zaprasza każdego bez pytań o motywację
- Konflikt wartości – profesjonalizm vs „wpadnie to wpadnie”
- Leadowanie to alternatywa – dla osób chcących dorobić bez odpowiedzialności
- Klient pada ofiarą – łatwego dostępu i braku standardów
Dla kandydatów jak Oleksander
Jeśli czytasz to i myślisz „też chcę dorobić w ubezpieczeniach”:
Zadaj sobie szczere pytania:
- Czy jestem gotów poświęcić czas na naukę produktów?
- Czy rozumiem odpowiedzialność za doradztwo finansowe?
- Czy potrafię powiedzieć klientowi „nie wiem, sprawdzę”?
- Czy ubezpieczenia to dla mnie zawód czy zarobek „na bok”?
Jeśli odpowiedź na większość brzmi „nie” – rozważ leadowanie zamiast bycia agentem. To uczciwe wobec siebie i klientów.
Jeśli odpowiedź brzmi „tak” – znajdź doświadczonego mentora (nie tylko firmę dającą logo i dostępy), ucz się systematycznie, traktuj to poważnie. Wtedy możesz być dobrym doradcą pracującym „dodatkowo”.
Marcin Kowalik – łączy osoby szukające ubezpieczeń od utraty dochodu i ubezpieczeń na życie ze sprawdzonymi doradcami na ubezpieczeniapoludzku.pl. Praktyk pozyskiwania leadów ubezpieczeniowych, twórca rankingów i porównań ubezpieczeń, założyciel społeczności mistrzowie.online, autor książki „Jak sprzedawać ubezpieczenia. 100 historii agentów ubezpieczeniowych” (dostępnej na marcinkowalik.online), ekspert łączący pracodawców z kandydatami przez portal insurjobs.pl, autor podcastów „Ubezpieczenia po ludzku”, „Praca w ubezpieczeniach„, „Marketing i sprzedaż dla agenta ubezpieczeniowego” oraz tekstów w Gazecie Ubezpieczeniowej. Dla branży ubezpieczeniowej tworzy strategie marketingowo-sprzedażowe, wdraża CRMy i wspiera w procesach headhuntingowych.
Aktualne oferty pracy w ubezpieczeniach
Porady odnośnie pracy w ubezpieczeniach
- OFWCA przechodzi na własny rachunek – jak zacząć z gotową bazą klientów?
- Start w ubezpieczeniach bez działalności gospodarczej – czy to możliwe?
- Manager z zespołem szuka pracy w ubezpieczeniach – 22 oferty w godzinę
- Praca w ubezpieczeniach jako dodatkowe źródło dochodu – szczere odpowiedzi
- Specjalista ds. ubezpieczeń z doświadczeniem – ile ofert można dostać?



Review Praca w ubezpieczeniach na dorobek bez targetów – czy to realne?.